Masz ten problem? Masz to rozwiązanie.

Avalon jest zdecydowanie najczęściej graną przeze mnie ostatnimi czasy grą. Coraz bardziej doceniam jak te drobne, w stosunku do Agentów Molocha, zmiany zrobiły kawał zupełnie odmiennej rozrywki. Dodanie nowych ról wprowadziło różnorodność partii, z drugiej jednak strony dodało też nieco problemów. Problemy są przeważnie ciekawsze, dlatego o nich też będzie traktował ten wpis.

Problemem numer jeden, który powoduje kolejnych problemów bez liku, jest zdecydowanie bardziej rozbudowany tekst narratora. Ról jest sporo, wymaga to wymienienia większej liczby postaci i instrukcji dla nich. Oczywiście można grać jak w Mafię – narrator nie uczestniczy w rozgrywce, ale jakoś chętnych na taki wariant nie znalazłem (oczywiście nie znalazłem w takim samym wariancie, w jakim się do tego przyznaję – bez bicia). Dlatego też narratorem zostaje jeden z graczy, kiedy jeszcze nie wiadomo czy jest od Popkiem (poplecznik Mordreda typu nołłan, bez żadnej cechy specjalnej), Lolkiem (j.w., ale lojalny poddany Artura), czy też kimś spejalnym. Lolki wypełniają rolę bez zająknięcia, Popki już nieco gorzej, a specjalni – w ogóle szkoda gadać.

Co może pójść nie tak Popkowi?
-„Poplecznicy Mordreda otiwerają oczy i się poznają” – tu jest ok. „zamykamy oczy” na koniec fazy zła już raczej pali rozgrywkę dla tego Popka.
-bywa tak, że Lolek wykonuje gest typu światła-jeleń (palcami pokazuje swoje oczy oraz jelenia) podczas fazy zła. Chichot poprzedza nienawiść połowy stołu z powodu konieczności rozdawania nowych ról.

Jeżeli narratorem jest Merlin to problemów wcale nie jest mniej, szczególnie słabe jest (mi się to zdarzyło) wypowiadanie instrukcji podczas rozglądania się. Każdy zauważy te zmiany w emisji głosu i kierunki rozchodzenia się powyższego.

O Lancelocie podnoszącym kciuk w losowych momentach, o zwykłych pomyłkach narratora i konieczności rozpoczynania od nowa szkoda nawet pisać.

Problemem też jest, że prowadząc po raz piąty, po raz 7 ten sam wstęp narratorowi się zwyczajnie nie chce. Mieliśmy ten problem, rozwiązania są różne. Ja zastosowałem maksymalnie bezosobowe, nijak nie zabarwione emocjonalnie nagranie za pomocą lektora komputerowego.Polecam.

Oczywiście jeżeli ktoś ma odpowiednio radiowy głos, albo profesjonalnego lektora w rodzinie to namawiam do wykorzystania tych zasobów i stworzenia 5x lepszego nagrania. Oraz podzielenia się nim 🙂