Poleć w głębię

Czasami bywa tak, że ktoś nas pyta o polecenie jakiejś gry. Jeżeli udzielamy się na forum g-p to to „czasami” w zasadzie równa się „codziennie”. Tradycyjną odpowiedzią są Innowacje, Shogun i kilka innych stałych tytułów, poza tym kilka pozycji dopasowanych do faktycznych preferencji kupującego. Wpis ten jednak nie będzie wyzłośliwianiem się o tym jak to ludzie dobrym, forumowym żartem potrafią pytającego zdezorientować (taki wpis już chyba był?), ale o tym, o czym lubię pisać najbardziej – o wglądzie.

Psychologia ukuła pojęcie złudzenia patetycznego – w prostych słowach chodzi o to, że widząc osobę dotkniętą jakimś nieszczęściem wydaje nam się, że negatywne skutki psychologiczne dla tej osoby są większe niż są w rzeczywistości (i większe niż by były dla nas w takiej samej sytuacji). Przykładem może być śmierć kogoś bliskiego – przykładając empatię wydaje nam się, że osoba jest kompletnie załamana, podczas gdy ona jednak sobie radzi. Wytłumaczeniem tego zjawiska mogą być np. mechanizmy obronne – u osoby dotkniętej sytuacją uruchamia się ich cały szereg, podczas gdy u obserwatora pozostaje sama goła sytuacja – stąd przesada w ocenianiu skutków psychologicznych.

Jak się ma ten przydługi wstęp do polecania gier? Otóż odkryłem dzisiaj, przy okazji polecania bądź odradzania King of Tokyo jako gry trzyosobowej, że często mam problem ze szczerym doradzeniem gry, która prawdopodobnie się spodoba, ale nie jest absolutnym faworytem w danej kategorii (a KoT w kategorii gier trzyosobowych zdecydowanie nie jest 😉 ). Wcześniej oczywiście wiedziałem, że o ile mogę sypnąć tytułami wartymi zakupienia, o tyle samo powiedzenie „tak, zdecydowanie kup to” już bywa problematyczne. Zacząłem kopać w sobie, w kwiatoszu, i dotarłem do pokładu złudzenia patetycznego. Podświadomie bowiem zakładałem, że osoba pytająca o radę ciężko uciułała te pieniądze i teraz musi dokonać najlepszego zakupu w życiu. Dlaczego? Ano właśnie – ja w sytuacji niezbyt trafionego zakupu mam zupełnie świetnie wykształcony i działający dość niezawodnie mechanizm „jestem kolekcjonerem”, „półka teraz ładniejsza”, czy wreszcie „zawsze to kolejny kanciasty przedmiot, którym mogę rzucić we włamywacza, który przyjdzie po bardziej cenne okazy”. Natomiast wczuwając się w sytuację kupującego będącego doradzanym nie wiem nic o jego mechanizmach – więc zakładam (na zasadzie automatyzmu, nie cynizmu), że ich nie ma. Muszę więc dołożyć wszelkich starań, jako odpowiedzialny polecający, żeby na zakupie się nie zawiódł. Jeżeli się zawiedzie skutki psychologiczne będą niezbyt fajne.

Potocznie powiada się, że zrozumienie problemu (osiągnięcie wglądu) jest połową rozwiązania problemu. Nie po to są jednak mechanizmy psychologiczne, żeby dało się je obchodzić samą wiedzą o ich istnieniu – potrzebna jest aktywna czujność i poświęcanie zasobów uwagi na kontrolowanie ich. Jestem teraz w kropce – z jednej strony rozumowo wiem, że kupienie niepasującej gry to żadna tragedia – można pójść w kolekcjonerstwo, można ją po prosu odsprzedać i być bogatszym w doświadczenie życiowe nabyte za max 20zł – rzadko udaje się je zdobyć tak tanio. Z drugiej jednak strony – wiem też, że to nie do końca prawda, bo ktoś pytający o poradę przecież naprawdę chce kupić grę, która mu się spodoba. Może to być świeżak, który zniechęci się słabą grą. Gracz początkujący, który naprawdę nie wie co mu się spodoba, ale na pewno będzie wiedział, że mu się coś nie spodobało. Że raczej tak nie będzie? No przecież po to wprowadziłem tu pojęcie złudzenia patetycznego, żeby było wiadomo o czym piszę 🙂

Polecanie gier nie jest trudne pod kątem znajomości tematu, tylko oceny psychologicznych skutków. Jednak wgląd wglądu sugeruje mi, że troszczenie się o pieniądze innych, bardziej niż ci inni się o nie troszczą, to zarozumiałość i wywyższanie się. O, proszę – tak to sobie zracjonalizowawszy można zdjąć połowę zmartwień z problemu polecenia gry – czy ktoś weźmie sobie słowa polecającego do serca to już tylko kwestia proszącego o radę. Praktyka indywidualna i dowód anegdotyczny pokazuje jasno, że i tak przeważnie człowiek rad nie słucha, tylko szuka potwierdzenia wcześniej podjętej decyzji 😉

  • palmerZnadPlanszy
  • Robert C.

    Hmm przyznam że częściowo rozumiem problem, lecz z drugiej strony gdy ja polecam grę na forum bo patrzę na to w ten sposób: a) raczej nie będę jedyną osobą która coś poleci b) bardzo mało osób kupuje coś „w ciemno” kierując się tylko „poleceniem” c) polecam z reguły gry jakie znam lub staram się wskazać że nie znam gry ale to może być coś czego szukasz. Z drugiej strony nawet jakby nikt nic nie polecił ta osoba i tak coś z reguły kupi więc lepiej by przynajmniej miała jakieś propozycje do wyboru. A w przypadku nietrafionych zakupów ryzyko zawsze jest ale jest też i odsprzedaż 🙂

    Poza tym masz racje w kwestii przejmowania się, czyli czasem osoba która doradza bardziej się (niepotrzebnie) przejmie od proszącego o radę. Tutaj i tak musisz mieć na uwadze że trafność Twojej rady zależy od trafności kryteriów doboru gry przedstawionych przez chcącego ją kupić. Jest wiele tematów gdzie na początku osoba szuka strategii a potem nagle się okazuje że w sumie to jej bardziej przygodówki pasują. Nie ma sensu brać na siebie całej odpowiedzialności bo może to doprowadzić do paraliżu decyzyjnego.

    Ps. Ja tam gdzie mogę doradzam wypróbowanie gry przed zakupem zwłaszcza że wypożyczalnie powoli się rozwijają, to najmniej ryzykowne podejście.