A jednak przygoda

Czasami bywa tak, że jak człowiek raz zacznie na jakiś temat myśleć, to zmienia się to na pewien czas w myśli natrętne. Ostatnio dręczy mnie kwestia przygody w planszówkach. Odpaliłem ostatnio nieco już zaniedbane przeze mnie Faster Than Light. Fabularnie jest to uproszczone Battlestar Galactica albo Star Trek (albo Stargate Universe, które jest świetne, ale niedoceniane, więc z anteny zdjęte) – skaczemy w coraz to nowe sektory, a w tych sektorach poruszamy się pomiędzy kolejnymi bojami (w sensie walki i w sensie latających nadających sygnał radiowy punktów orientacyjnych), a tam zawsze jakaś niespodzianka. A to ktoś nas zaatakuje, a to ktoś wzywa pomocy, bo go ktoś atakuje. Czasami to atakujący nas wzywają pomocy jako zmyłka – generalnie kosmos pełen niebezpieczeństw.

FTL wsysa praktycznie każdego, różnych ludzi jednak na różny okres czasu. Wcześniej nie zastanawiałem się dlaczego granie mi się znudziło – dopiero skłoniła mnie do tego refleksja o poczuciu przygody. Otóż dla mnie przygodą jest to, co jest nieznane, co dopiero odkrywamy. Śmiechem żartem powtarzałem kilkukrotnie, że gry euro lubię przez pierwszych kilka partii. Początki, kiedy wszyscy jeszcze po omacku poruszają się po planszy, nikt nie zna rozrzutu wartości kafelków, nie wiadomo jeszcze, że piraci zabiorą nam max 20 punktów, więc można olać obronę przed nimi – wtedy gra euro jest przygodą. To się kończy w momencie poznania rozkładów, sprawdzenia prawdopodobieństwa konkretnych rzutów. Wtedy przeważnie gra taka trafia u mnie do kąta.

Chaos w Starym Świecie, od przynajmniej roku gra, w którą grywam stosunkowo najczęściej – rozwinięcia, karty chaosu, sposób grania konkretnymi bogami, to wszystko jest już dawno ogarnięte. Ale ta gra to także spora talia wydarzeń, które potrafią wyeliminować jednego boga z rozgrywki. Talia wydarzeń, która potrafi tak diametralnie zmienić oblicze gry, że aż trudno nie uznać tego za wadę. A jednak dzięki temu, mimo ogromu partii za mną, wciąż rozgrywka jest dla mnie przygodą.

Są ludzie, którzy kupują takiego np. Robinsona i czytają wszystkie wydarzenia. Oglądają kryzysy w Battlestar Galactice. Lubią mieć komplet informacji i optymalizować statystycznie, a nie walczyć z ciągle zaskakującym przeciwnikiem. Była swego czasu gra Odkrywcy nowych światów – miałem, ale oprócz niej miałem jakieś 6 lat, więc zupełnie nie ogarniałem konceptu. Teraz podejrzewam, że jest to coś, czego dokładnie szukam w grze od strony kartonu. Nie samotnego grania, ale za każdym razem nowego wyzwania, gry, która skłania do poszukiwania nowych ścieżek. Ba!, która nie pozwala żadnej ścieżki wydeptać, bo nigdy nie trafimy na taki sam układ jak wcześniej.

Całą gałęzią planszówkowego hobby są gry typy Avalon, czy Mafia – gdzie tak naprawdę wydarzenia zależą praktycznie całkowicie od graczy. Oczywiście wiadomo, że nie jestem pierwszym wyborem do pojechania na misję, ale poza tym – jeżeli gra się z dobrymi graczami, to kłamstwo z poprzedniej partii zmienia się w dobry argument w tej; pomyłka, przejęzyczenie czy dziwne zachowanie potrafią wejść do stałego repertuaru, zmieniając dynamikę podobnych sytuacji już na zawsze w danej ekipie. Te gry żyją, zmieniają się, wymagają ciągle świeżego podejścia. Time’s Up – też jest najfajniejszy jeżeli jeszcze w danej grupie danego hasła nie było. Jest miejsce na kreatywność, na myślenie pod presją czasu, na odkrywanie wspólnych skojarzeń. Na przygodę.

Chyba muszę przejrzeć BGG pod kątem gier, w których jest dużo elementów każdorazowo zmieniających rozgrywkę. A może ktoś zechce mi coś w ten deseń podpowiedzieć? 😉

PS. O proszę, szukając grafiki do wpisu znalazłem grę, która, przynajmniej w założeniach, powinna mi wyrwać parę dni z życia 🙂

  • Maks Teper

    Ja polecę moją absolutnie ulubioną grę – Combat Commander. W grze jest masa eventów i specjalnych akcji, które pojawiają się bardzo losowo. Mam za sobą mnóstwo gier, a jestem pewien, że nie widziałem jeszcze wszystkich kombinacji. Do tego plusem jest to, że gra ma bardzo filmowy charakter, z częstymi zwrotami akcji i dużymi twistami w trakcie partii.

    • kwiatosz

      Dzięki, sprawdze na bank:)

  • Crinos PL

    Kwiatosz, zgłaszam reklamacje! Po Twoim wpisie sporo czasu spędziłem szukając planszówki „Faster Than Light”, a tu się przypadkiem okazało, że to gra na PC 😛
    Ale muszę jeszcze napisać, że Twoje ostatnie wpisy czyta się naprawdę przyjemnie. Dzięki!

    • kwiatosz

      Hehe, przepraszam;) No i dzięki:)

  • palmerZnadPlanszy

    Oj tak, Don’t Starve już nie jednemu urwał parę dni życia. Ale satysfakcja z samowystarczalnej osady jest 😀