Otwarcie zamkowe

Ostatnio odkryłem (za namowami po recenzji Burgenfelda) serwis boiteajeux.net – czyli granie po sieci. Swego czasu grywałem na Brettspielwelt.de – zagrałem ze dwie partie i zaprzestałem tego procederu.

Jeżeli komuś zawsze odmówimy pożyczenia pieniędzy, ale później raz się ugniemy, to doczekamy się podziękowań i docenienia. Jeśli natomiast zawsze komuś w potrzebie pomagamy, a raz nie pomożemy, to raczej nam się oberwie – bo ktoś się już przyzwyczaił i ma poczucie, że mu się należy. Ja przy partii przeważnie nie mulę – bo gram raczej intuicyjnie. Ale nad niektórymi ruchami wolę pomyśleć – i wtedy zaczyna się pospieszanie. Ja pospieszania nie lubię. Jeżeli pospieszają mnie znajomi to mniejszy problem, bo mogę im powiedzieć, że to wcale nie pomaga (czyli w krótkich, żołnierskich słowach streścić im historię prowadzenia się ich pramatek). Ale z obcymi jest większy problem – bo jeżeli kogoś poznajemy przy grze, to moment pierwszego wrażenia rozciąga się w zasadzie na całą partię.

Budowanie tożsamości sieciowej jest żmudnym procesem – poznawanie kogoś trwa dłużej. Z graniem po sieci w czasie rzeczywistym mam ten problem, że wszyscy wykonują swoje ruchy w czasie milisekund (co dziwne nie jest, bo to ich sześćsetna partia w Caylusa np.) – a później na mnie czekają. Mam poczucie ciągłego pospieszenia, źle mi się myśli, gram jak debil.

A serwis Boiteajeux? Wspaniały, można 2 dni pomyśleć nad ruchem. Można na spokojnie popatrzeć jaki ruch przekreślający nasze szanse na zwycięstwo wykonać. Nie ma poczucia pośpiechu, nie ma „podpowiadających” współgraczy. Co prawda oprócz żrących zwoje tytułów serwis ten oferuje np. Dixita, co jest moim zdaniem idiotyczne (w końcu to gra imprezowa), ale przecież nikt nam nie każe grać we wszystko.

Generalnie jestem nieufny wobec technologii (maszyna licząca, przez którą mówię do innych ludzi? Impossibru!), dlatego niesporo szło mi zaprzyjaźnienie się z serwisem do grania – ale zaprawdę powiadam Wam – jeśli kogoś stresuje granie na żywo po sieci – spróbujcie boiteajeux.net – naprawdę fajna sprawa 🙂

Acha, warto w tym celu lubić Zamki Burgundii 😉

  • siefczyk

    „podpowiadających”? oj znamy takiego :-)))))) … a poważniej to granie w sieci ma jeszcze, niestety, jedną zaletę…mianowicie mogę zagrać nawet wtedy, gdy nie mam takich możliwości na co dzień aby usiąść z człowiekiem z krwi i kości przy planszy, i stąd to niestety bo cała frajda to combos = gra planszowa + człowiek :-))) osobną sprawą jest sama gra turowa – ma to zalety bo gram kiedy mogę a nie kiedy wszyscy mogą, można grać dłuższe rozgrywki rozkładając je na dłuższy czas, ale ma też wady, bo w przypadku niektórych gier bycie „w grze” jest bardzo ważne, a ciągłe wracanie do stanu, sytuacji na planszy nie pomaga w realizacji planu gry – choćby agricola albo już wspomniane przez Ciebie zamki felda.
    PS.
    widzę że się wciągnałeś bo otwartych partii masz więcej niż Dorota, którą do tej pory uznawałem za najbardziej uzależnioną osobę wsród znajomych – a poznacie przy najbliższej lidze w zamki bo chyba będzie w jednej dywizji grać, jeśli wszyscy z poprzedniej edycji przystąpią do rozgrywek 🙂

    • kwiatosz

      No wciąga 😉 Generalnie faktycznie lepiej się gra jeśli w ciągu dnia można zrobić całą partię, bo tak to za każdym razem mamy łamigłówkę nie tylko co zrobić teraz, ale też co zrobiliśmy wcześniej i po jaką cholerę 😉

  • Ink

    Uzupełniając naszą rozmowę, czyli pozostałe serwisy „turowe”, które sprawdzałem:
    http://www.yucata.de/en (!!)
    http://www.spielbyweb.com/
    http://boardgaming-online.com/ (TTA)

    http://brass.orderofthehammer.com/ (Brass)

    Na pewno znajdzie się więcej, ale te sprawdzałem, działają w wyspiarskim narzeczu i mają min 1 interesującą grę na pokładzie.

    • kwiatosz

      Dzięki 🙂 Jak zejdę poniżej 30 partii symultanicznych to zacznę sprawdzać 🙂

  • Pingback: Info | Tydzień ZnadPlanszy #01 ZnadPlanszy.pl()