Rwanie nad planszą

Dopiero się zorientowałem, że zapomniałem ustawić automatyczne wstawienie tekstu na niedzielę, więc cały cykl stracił urok regularności… Nic to, co się odwlecze, tego policja nie znajdzie, zapraszam więc na spóźniony wpis:)

Czasami bywa tak, że człowiek poszukuje drugiej osoby do stworzenia związku. Forum g-p zawiera sporo tematów „gra, która spodoba się niegrającej żonie”, albo wypowiedzi w stylu „z żoną nie pogram”. Takiej sytuacji można spróbować zaradzić na kilka sposobów – czy to warunkowaniem, czy szantażem – o tym jednak kiedy indziej. Najprostszym sposobem jest określenie priorytetów zawczasu – jeżeli chcemy z żoną (przepraszam za maskulinocentryzm, nie mam doświadczenia w szukaniu męża) grać w planszówki najlepiej będzie zawczasu znaleźć dziewczyny grające w planszówki, a dopiero później pośród nich uskuteczniać manewry okołozwiązkowe.

W sukurs pragmatykom przychodzi tutaj po raz kolejny nauka. Oczywiście osobowości nie zastąpi, ale czemuż nie ułatwiać sobie początków? Zwłaszcza, że (obserwacja własna) środowisko geekowskie jest statystycznie mniej śmiałe niż niegeekowskie.

Pierwszym czynnikiem sprzyjającym pojawieniu się zakochania jest pobudzenie emocjonalne i odpowiednia jego interpretacja. Pobudzenie emocjonalne może się podobnie objawiać w oczekiwaniu radosnym, jak i „dentystycznym” – przyspieszone bicie serca, zwiększona potliwość (podejście romantyczne 😉 ), tego typu rzeczy. Interpretacja tego pobudzenia jako pozytywnego (bądź nie) zależy od okoliczności. Czasami są one jednoznaczne, czasami już mniej – i tę drugą ewentualność postaramy się przekuć na naszą korzyść 🙂

Dutton i Aron w klasycznym już badaniu prosili badanych, żeby rozmawiali z ankieterką po przejściu przez dwa rodzaje mostów – solidny, betonowy albo rozchwierutany drewniany. Przejście przez ten drugi wywoływało oczywiście pobudzenie, a badani w tym wypadku oceniali ankieterkę jako istotnie atrakcyjniejszą (wykorzystano tu cwaną zagrywkę – mężczyźni na ogół wolą przypisywać pobudzenie nie strachowi, a czynnikowi bardziej „męskiemu”). Zagrywka „idziemy na horror do kina” jest do bólu klasyczna, natomiast z planszówkami trzeba już pomyśleć. Jakie gry powodują pobudzenie? Można zacząć od najprostszych chwytów, czyli gier zręcznościowych. Świetnie nadaje się Jungle Speed z wariantem „totem jest w innym pokoju”. Bieganie, walka, to wszystko jest naszym sprzymierzeńcem. Inna możliwość to nastrojowe granie horroru – tutaj jednak gra może być aż nazbyt oczywistym czynnikiem, wobec czego nie uda się zasugerować innego źródła pobudzenia niż sama plansza.

Problem jednoznaczego źródła pobudzenia rozwiązuje upływający czas – odrywa to bowiem pobudzenie od jego źródła. Z drugiej strony trzeba jakoś ukierunkować drugą osobę na „to on/ona wywołuje to pobudzenie”, samo pobieganie nie dostarczy nam tego, czego oczekujemy. Tutaj jakże świetnie sprawdzają się gry typu Tichu, gdzie siłą rzeczy musimy skoncentrować się na partnerze.

Co jednak zrobić, gdy akurat zręcznościówki średnio mają szansę zaistnieć? Z pomocą przychodzi nam powodowanie pobudzenia przez pozytywne emocje. Nie będzie zaskoczeniem, że tutaj też raczej trzeba sięgnąć po gry imprezowe zamiast Felda 😉 Idealną sprawą jest Time’s Up – przeważnie gra jest wesoła i dobrze się przy niej bawimy. Dodatkowo granie parami – świetna sprawa, wręcz mam wrażenie, że początkowo gra powstała jako instrument parujący ludzi na imprezach.

Wspomniane wcześniej oglądanie horrorów może też działać na zasadzie pozytywnego odebrania pobudzenia spowodowanego strachem. Przy czym pobudzenie z bodźca negatywnego może równie dobrze już na zawsze skojarzyć się negatywnie z osobą towarzyszącą i klops. Trzeba więc używać tego rozważnie. Np. rzucenie twardą planszą raczej nie zadziała zbyt dobrze (to akurat wiem z własnego doświadczenia, ale z drugiej strony kto by się chciał wiązać z kimś, kto nie potrafi zrozumieć prostej zasady?), natomiast partyjka Tichu pod altanką podczas gradobicia z piorunami to zupełnie inna bajka.

Negatywnym bodźcem jest ból. Ale w odpowiedniej atmosferze i on staje się sprzymierzeńcem w przypisywaniu pobudzenia innemu źródłu – jakże popularna w niektórych kręgach jest gra, w której każdy trzyma coś na kształt joysticka, gra muzyczka typu „techno z początku lat 90”, a gdy muzyczka ustaje trzeba wcisnąć spust. Kto ostatni – tego kopie prąd. Stres, ból, pobudzenie, zabawa, związek, małżeństwo, czwórka dzieci, Wysokie napięcie w pełnym składzie. Zapraszam i polecam – Piotr Fronczewski.

  • To bym chciał zobaczyć – podryw na Felda 😉

    • Coś Ty się mnie tak uczepił?

      😀

    • kwiatosz

      Podryw na Felda jest banalny – golisz się na łyso, podchodzisz do upatrzonej dziewczyny i mówisz: „Bonjouhr, tak się składa, że mam kilka zamków w Buhrgundii, może pojedziesz ze mną je zwiedzać?” Gwarantuję sukces na poziomie 80% 🙂

  • Rocy7

    Wiesz na Błyskawiczną reakcje to może jakaś masochistkę dałoby się złapać:P, ale ogólnie średnio to widzę:). Ciekawe jak tu się by sprawdziły różne kooperacje, jak wspólne przeżycie na Bezludnej wyspie czy ratowanie świata przed Przedwiecznymi:P. W końcu wspólne przeżycia i konieczność współpracy zbliża ludzi.
    Na BBG jest interesująca relacja Valentines
    Day – a romantic dinner, a romantic film, and a romantic attempt to
    stop Azathoth the Daemon Sultan devouring our dimension. http://boardgamegeek.com/thread/1123888/valentines-day-a-romantic-dinner-a-romantic-film

    • kwiatosz

      Myślałem że to była partia z oświadczynami 😉

  • Zombiak

    Kiedy słyszę tichu mam ochotę pławić się w morzu krwi, wiosłować oderwanymi kończynami, wgryzać się w bijące jeszcze serca – gdybym miała podać tytuł gry mającej posłużyć do rozbicia związku, bez chwili zastanowienia krzyknęłabym TICHU!