Umarł gracz, niech żyje gamifikacja – czyli życiowe euro

Czasami bywa tak, że umiera gracz. Zwolennicy gier planszowych jako hobby, w tym ja, starają się na mniej bądź bardziej naukowe sposoby przekonać ogół, że oprócz czystej rozrywki planszówki niosą za sobą korzyści dla naszego funkcjonowania w rzeczywistości. Co się więc dzieje, gdy umiera gracz, który faktycznie wyniósł z planszówek naukę życiową?

Maurice Laboz zmarł kilka dni temu. W ciągu życia udało mu się efektywnie wymieniać zasoby na gotówkę, którą wymieniał na zasoby, które znowu zamieniał na gotówkę. Zgromadził w ten sposób prawie 13 milionów PeZetów, dalej zwanych „funtami” bądź „funtami szterlingami”. Jako doświadczony gracz wiedział, że każda gra kiedyś się kończy. Przygotował na tę okoliczność zbiór zasad, przestrzeganie których pozwoli jego córkom uszczknąć nieco funtów z kapitału przez niego ugranego. Córek jest sztuk dwie, Marlena i Victoria.

Pierwszym, co możemy wywnioskować o ś. p. Labozie jest to, że nie przepadał za kooperacjami. Zapisał bowiem w testamencie warunek, że za wyjście za mąż Marlena otrzyma 321k funtów – ale tylko jeżeli spisze intercyzę odcinającą męża od spadku po dziadku ojcu. Brzmi to może dziwnie, kooperacja wydaje się być przydatna człowiekowi jako takiemu. Wyraźnie jednak tutaj widać obawę przed podejściem „wszyscy albo nikt”, które przez jednego, przesadnie odważnego rozbitka może skończyć się złamaną nogą gdzieś pod wulkanem i w konsekwencji śmiercią wszystkich.

Kolejny zapis pokazuje, że euro wydaje się być preferowanym przez zmarłego rodzajem gier. Zachęca on bowiem córki do zajęcia się najpierw budową silniczka, a dopiero później jego kapitalizowaniem. Zapisał w testamencie warunek, który wiąże wypłatę kolejnych 481 tysięcy funtów z ukończeniem przez córki renomowanych uczelni. Wszyscy jednak wiemy, że nawet słaby gracz czasem zrobi dobry ruch przez przypadek. Wiedział to też Laboz, dodatkowym wymogiem jest więc napisanie przez córki wypracowania na temat „Co mam zamiar zrobić z pieniędzmi po ukończeniu renomowanej uczelni”, które zostanie ocenione przez opłaconych w tym celu prawników.

Rozkręcenia silniczka absolutnie jednak nie powinno skończyć się na uczelni. Dlatego w testamencie znajduje się kolejna zachęta do jego budowy – zamiast konkretnej kwoty kobiety mają otrzymywać dodatek do pensji w wysokości jej trzykrotności. Klasyczna zagrywka mająca unaocznić opłacalność kręcenia kombosów.

A co jeżeli natomiast któraś z córek zdecyduje się w pełni poświęcić macierzyństwu? Wytrawny gracz w Agricolę wie, że rodzina jest podstawową komórką rolniczą, a jako taka zwróci się z nawiązką. Urodzenie dziecka wiąże się z wypłatą 3% funduszu rocznie – ale tylko jeżeli urodzi się ono w małżeństwie. Samo bowiem powiększanie rodziny nie wystarcza, jeszcze musi być ktoś, kto dołoży czynnik pracy do czynnika pomnażania zasobów startowych.

Ostatni zapis pokazuje natomiast, że nie wszystko musi iść po myśli gracza – na taką okoliczność w testamencie koniec czasu na rozkręcanie silniczka Laboz określił na 35 rok życia córek. Jeżeli do tego czasu nie rozkręciły odpowiednio silnych mechanizmów wymieniania godzin pracy na PeZety, to automatycznie otrzymają wszystkie zgromadzone przez ojca. Granie graniem bowiem, ale nie można pozwolić wrażym graczom wygrać kosztem własnej krwi.

Córki i żona zmarłego

Córki i żona zmarłego

Gdyby mężczyzna był fanem ameritraszy znalazły by się w testamencie zapewne zapisy na okoliczność ubezwłasnowolnienia jednej z córek przez drugą oraz cały szereg reguł dotyczących prowadzenia batalii o majątek. Fanką AT natomiast z pewnością jest jego żona, obecnie wdowa. Planuje ona bowiem w całości podważyć testament i przejąć wszystkie środki. Full Frontal Assault to termin bliski każdemu toczącemu zacięty bój w sytuacji podbramkowej.

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo rozdarty w kwestii „komu kibicować?”. Z jednej strony doceniam elegancję pomysłu i zapobiegliwość zmarłego, z drugiej boli mnie wymyślenie takiej liczby zasad zachęcających siostry do grania jakiegoś pasjansa – nie ma bowiem ani słowa o możliwym podbieraniu części spadku wskutek na przykład lepszego wykształcenia czy wywołania wojny w małym państewku i zarobieniu na eksporcie broni. Młodsza córka ma obecnie 17 lat, czeka ją więc osiemnastoletnia partia w pozbawione interakcji euro, testament już w tym momencie jest odpowiedzialny za stworzenie dwóch eurodziewczynek. Blitzkrieg matki czy spokojne kręcenie silniczka córek – bardzo jestem ciekaw ostatecznego wyniku.

Wszystkie wymienione w tekście zapisy są autentyczne, sytuacja jest jak najbardziej prawdziwa. Nie udało mi się co prawda zweryfikować zamiłowania Maurice’a Laboza do gier planszowych, ale być może dlatego, że nawet nie próbowałem.