Umrzyj w zimie, bez oka – czyli rzut narządem na Dead of Winter: gra dla krzyżówkowiczów

Jakiś czas temu udało mi się upolować Dead of Winter w Rebelu – rzucili kilka sztuk, załapałem się na ostatnią. Było to jakoś w listopadzie, o ile dobrze pamiętam. Tom Vassel w recenzji powiedział coś w stylu: Zastąpiło mi Battlestara. No i już wiedziałem, że trzeba kupić. Od tamtego czasu pojawiły się podsumowania roku, podsumowania podsumowań i generalnie zewsząd wyzierała opinia, że Graal został odnaleziony. Moim zdaniem nie było to trudne – na ich stronie są mapki. Ale tej gry nie mieli, kupiłem więc od Rebela.

Czytaj więcej

Wpis dla początkujących – suplement 1.

Ludzi grających w planszówki można podzielić na dwie grupy – na tłumaczących zasady i na słuchających tłumaczenia zasad. Oczywiście jest to podział działający w ramach konkretnej gry, a nie generalnie zawsze dla każdego. Często jest tak, że grupa grająca w planszówki formuje się wokół konkretnej osoby. Jest to na przykład ktoś, kto ma najlżejszą rękę do wydawania pieniędzy na karton. Albo ktoś mający największy salon, którego nie okupują non stop rodzice/współlokatorzy oglądający telewizję.

Czytaj więcej

Ważne są tylko te gry, w które wcale nie gramy

Swego czasu pisałem już, że zawiaduję sekcją gier planszowych LSF Cytadeli Syriusza. Wiąże się to z robieniem zakupów na potrzeby games roomów przez nas organizowanych – czy to na cotygodniowych spotkaniach, małych imprezach bądź Falkonie. Klucz dobierania gier musi być oczywiście inny niż „O, w tego Mejdż Najta by pocisnął”. A jaki? praktyka pokazuje, że muszą to być gry  w które nikt nie gra.

Czytaj więcej

Koledze oczko poleciało, czyli krótkie o 3 grach rozprawki i narzędziach, którymi je wybrano

Zdrowy rozsądek odpowiada, że rzuty okiem w życiu można wykonać dwa (stan medycyny na 17.11.2014r.), stąd trzeba uważnie dobierać tytuły do takiej operacji. Można się też wycwanić i rzucać okiem na więcej niż jedną grę naraz. Zrzynając pomysł od Yosha czynię tak i ja, bowiem ostatnie spotkanie pozwoliło mi w końcu odświeżyć kilka tytułów (za co zapłaciłem niegraniem zaplanowanej sesji eRPeGje). Ponieważ dotarłem do takiego momentu w życiu, że gry zajmują mi więcej niż jeden pokój, to regałowa funkcja dynamicznej galerii nieco straciła na powabie – stąd konieczność znalezienia narzędzi do wyboru gry – o tym też dwa słowa się pojawią.

Czytaj więcej

Krótka opowieść o zrealizowanych planach wyjazdu na Essen

W tym roku nareszcie dotarłem na Essen – pojechałem tam z Fabryką Gier Historycznych. Od wpisu o planach niezrealizowanych minął ponad rok (jak od poprzedniego Essen! Amejzing!), pora więc na nową porcję animowanych przygód (co uświadomił mi Yosh) 🙂 Większość wydarzeń jest autentyczna 🙂

Czytaj więcej

Konkurs Szogun – rozstrzygnięcie

Kreatywność w narodzie nie ginie, dziękuję za wszystkie nadesłane prace 🙂 Nie przytoczę ich wszystkich, niemniej przed lekturą zwycięskiego tekstu zachęcam do zapoznania się z kilkoma mocnymi pretendentami do zgarnięcia gry „o tym, który z banana zrobił napój”.
Czytaj więcej

Z Szogunem pod pachą dzięki konkursowi

Tekst Szogunowo-klimatyczny zapowiadał konkurs, a żeby zapowiedź nie była jak ten król, … („(…) zawsze zostawiaj takie niedomówienie. Więcej inteligientnie.”), to ją niniejszym spełniam 🙂

Czytaj więcej

Szogun – lekcja kultury, którą mieczem szerzysz [tekst patronacki]

Repremiera Szoguna doskoczyła do nas krokiem Daidarabotchiego, warto więc spojrzeć na grę klimatowym okiem. Japończycy mają panteon bogów rozległy jak koneksje Rothschildów, na każdą sytuację w grze znajdzie się przynajmniej jeden. Daidarabotchi na ten przykład jest w mitologii gigantem, którego ślady stóp ukształtowały geografię Japonii.

Czytaj więcej

Wpis dla początkujących

Czasami bywa tak, że człowiek jeszcze się na czymś nie zna, jest początkujący w jakimś hobby. Na wkraczającego w ten nowy, dziki świat czyha pełno niebezpieczeństw związanych z ich brakiem wiedzy. Na forum g-p jest świetny poradnik dla początkujących dotyczący wyboru gry, nie ma jednak zawartych odpowiedzi na pytania tak często trapiące nowych adeptów tego najlepszego z hobby. W poniższym wpisie postaram się odpowiedzieć na część wątpliwości żądnych wiedzy młodych wilców.
Czytaj więcej

24 godziny emocji w starym stylu

Świeżo miniony weekend upłynął mi pod znakiem imprezy organizowanej przez LSF „Cytadela Syriusza” w Lublinie pod szyldem „24 godziny z grami bez prądu”. Posiadałem silną potrzebę odchamienia się, postawiłem więc tym razem na gry reprezentujące staroszkolny sposób projektowania, będące raczej/skrajnie ameritrashem. Ponieważ jestem z tej imprezy bardzo zadowolony postanowiłem podzielić się w co grałem i czemu uważam, że było to fajne 🙂
Czytaj więcej