Dewolucja w działaniu, czyli jak zrobić nową grę poprzez zubożenie starszej

Znanym sposobem zebrania funduszy na grę jest zrobienie ładnych figurek i utworzenie projektu na Kickstarterze. Teraz jednak pojawiła się nowa jakość – sprzedawanie znanej gry, ale po usunięciu drogich elementów.

Dewolucja to teoria (w prostych słowach) o upraszczaniu się form organicznych. Teraz jednak można ją także swobodnie stosować do gier planszowych. Otóż na Kickstarterze trwa zbiórka na grę Push It – tytuł już się ufundował, więc zobaczymy go gdzieniegdzie w działaniu. Na czym polega geniusz tego projektu? Otóż jest to Crokinole, ale bez planszy i z mniejszą ilością pionków. Albo Curling (ciekawostka, zapomniałem nazwy Curling i wpisałem w Google „pchanie czajników po lodzie” – Curling to był pierwszy wynik), też z mniejszą liczbą prostszych elementów.

Cała gra to 9 krążków w 5 kolorach, a do tego opakowanie. Ile taki cud techniki kosztuje? 15 funtów. Gra polega na ustawieniu jednego pionka na środku stołu – bowiem dewolucja pozwoliła zlikwidować wymóg planszy, gramy na dowolnym śliskim, lakierowanym, gładkim stole o równej odległości środka od brzegów, znaczy okrągłym. No dobra, ewentualnie heksagonalnym bądź oktagonalnym, bo liczy się odległość dla siedzącego gracza; jak ktoś się bardzo uprze to i kwadrat się świetnie nada. Później pstryka się swoimi krążkami po kolei, a punkty zdobywają te najbliżej środkowego (nie wiem czy można go przesuwać, może wypuszczą to jako dodatek za 5 funtów).

Filmik zachęcający do wsparcia wygląda faktycznie ładnie, tu nic projektowi zarzucić nie można. Natomiast jak najbardziej zarzucić mu można używanie ckliwej historii przyjaciół, którzy grali w tak świetną grę w ogrodzie (bo na strychu przeszkadzali babci, bo zabawa taka świetna, że aż trzeba przy niej krzyczeć!), że aż postanowili ją zacząć sprzedawać. Ciekawy jest najbardziej polecany przez nich tryb. Uwaga: gramy parami, partnerzy siedzą naprzeciwko siebie.

Może jestem złośliwy bez powodu i ci ludzie faktycznie nigdy nie słyszeli o Crokinole czy innym Curlingu i wymyślili te zasady całkowicie sami. Ale nie jestem przekonany.

Przeżyliśmy już falę zastępowania figurek kosteczkami, żetonami i wszelakimi takimi rozwiązaniami – ostatecznie ameritrash się jednak obronił i dalej wychodzą gry stawiające na wypaśne wydanie. Czy jednak gry pstrykane obronią się przed usuwaniem kolejnych elementów? Usunięcie planszy rozumiem, usunięcie większości krążków też. Ale z usunięciem łosi już przesadzili.

Link do kampanii Kickstarterowej: https://www.kickstarter.com/projects/push-it/push-it-the-table-top-skill-game-you-can-take-anyw?ref=category
Link do pstrykanej gry o łosiach, bo a nuż ktoś nie zna: http://www.boardgamegeek.com/boardgame/403/elk-fest

Dziękuję Q za podesłanie informacji o abominacji (zdanie mam łagodniejsze, ale mniej rymowniejsze, ustępuje więc pola na rzecz ostrzejszej opinii, za to rymowanej)

Edycja: dopiero teraz mi przyszło do głowy, że tytuł to też typowy sposób rozwoju hobby planszówkowego przez młodocianych planszówkowiczów (fragment „zubożenie starszej”).

  • krzywy666

    Ale, co za problem, jeżeli Amerykanie, ( i Anglicy w tym przypadku) to sobie fundują. Przecież to nie przeszkadza, że większość gier w jakimś tam stopniu zawsze jest twórcza. Zazdroszczę Amerykanom tego, że ich tam tylu jest:) i dzięki temu jest np. 2 tys wspierających, a nie jak u nas 150. I zazdroszczę im tej ich spontaniczności. No, i grubego portfela:)

  • Albert Andrzejewski

    15 funtów za 9 drewnianych dysków?!… Przecież dowolne dyski z innej gry się do tego nadadzą. Mam na stanie Robinsona i tam jest ich więcej niż 9, w razie gdyby ktoś chciał zrobić to na 5-6 graczy albo wymyślać dodatkowe zasady. Może Portal powinien dodawać do Robinsona dodatkową instrukcję i reklamować się, że sprzedaje dwie gry w jednym?