Jaki krzem dla graczy? Czyli odpowiadam Tycjanowi

Tycjan w swoim wpisie o analogowości graczy napisał: „Nie wątpię, że papierowe gry zostaną z nami jeszcze bardzo długo, ale ja z chęcią oddałbym całą swoją kolekcję za np. specjalny stół (…), w którym miałbym zgromadzone wszystkie swoje tytuły w specjalnych, przystosowanych do niego wersjach.” Dlaczego nie podzielam tej wizji?

Kupno stołu, który do planszówek będzie w sam raz, ale o innych rzeczy raczej średni, będzie kosztem zapewne niemałym. Do tego tak naprawdę to będzie po prostu większy tablet (pewnie, z modyfikacjami i bajerami, ale chodzi o ideę). Dodatkowo nie będzie posiadało zalet tabletu, a nawet gier w fizycznej wersji – mobilności. Przynajmniej ja nie widzę siebie biegającego ze stołem do kolegi. Problemem tez wydają się być ukryte surowce i wszystkie te rzeczy, które iPad rozwiązuje poprzez podawanie sobie tabletu i ukrywanie plansz gracza.

Jaką wizję mam ja? Otóż jestem przekonany, że potencjał na zrewolucjonizowanie planszówek mają okulary od Google. Takie np. Space Empires – teraz musimy podglądać jednostki co 17,5 sekundy, a dzięki googlom rodzaj i liczba jednostek, ich statystyki będą nam się wyświetlać tuż przed oczami. Nie będzie problemu z ukrytymi surowcami. Nie będzie problemu z mobilnością, a nawet zagraniem na świeżym powietrzu ( ze stołem trzeba by mieć podręczny garaż, żeby go schować jakby zaczęło padać). Wszystkie obliczenia też będzie wykonywać komputer, nam zostanie czysta przyjemność przesuwania znaczników, kombinowania w oparciu o fizyczne elementy z namacalnego drewna, kartonu. Zostanie sama kwintesencja rozgrywki, nie zabierając jednak ducha planszówek, tego poczucia, że pudło ważące 2kg wypełnione ładnymi i solidnymi elementami jest naprawdę warte swojej ceny.

Przynajmniej tak widzę to ja – lubiący ułatwienia, ale grający w planszówki także dla ich żetonów, kart, figurek. W dalszym ciągu wolę analogową wersję Neuroshimy Hex.