Literówka albo czy prawda mieszka w wieżowcu

Dotarły mnie na emigracji słuchy, że niejako z mojego powodu odbywa się szkalowanie Gradania. W tym wpisie chciałbym sprawę wyjaśnić, na początku edytowałem tylko post na forum będący przyczyną zamieszania, ale po zastanowieniu – całkiem ciekawe jest jak wysoko można wejść w wieżowcu, w którym na każdym piętrze stoi strażnik zadający pytanie. I przepuszcza wyżej tylko jeżeli nasza odpowiedź zaapeluje do jego wewnętrznego poszukiwacza spisku.

Wszystko zaczęło się od pytania na forum g-p (wersja skrócona): „Hej, czy zna ktoś grę, w której trainem jeździ się w kółko i wozi cargo?”. Ja znałem, więc odpowiedziałem. Jak mi się zdawało napisałem „Ano nieco [tę grę] ograłem – link do gradaniowej recenzji.” Okazało się, że napisałem jednak: „Ano nie o grałem – link do recenzji”. Zmiana, zdawałoby się, niewielka, zrodziła jednak plon obfity.

Piętro pierwsze: literówka czy robienienie recenzji bez grania w grę

Tutaj już pierwsza odpowiedź pozwalająca wejść piętro wyżej (która została udzielona) mnie mierzi. Oto po ponad roku robienia recenzji w Gradaniu oraz po 6 czy 7 latach pisania przeze mnie recenzji ktoś nagle dochodzi do wniosku, że nie grywam(y) w gry, które recenzujemy (recenzuję). Nie mówię, że zawsze wszystkie recenzje zrobiłem tip-top. Do tej pory wisi moja recka sprzed bodajże 6 lat, w której (Dungeon Twister) zrecenzowałem w zasadzie nieoficjalny wariant zamiast reguł pudełkowych – o czym ostrzegam w pierwszym zdaniu recenzji. Czasami tych partii jest niewiele, jak chociażby Top Promoter, którego nie zdzierżyliśmy zagrać więcej niż 3 czy 4 partii. Ale żeby w ogóle nie grać? To skąd niby miałbym mieć pomysł co o grze mówić/pisać?

Ale idźmy dalej.

Piętro drugie: przyznanie się tak znienacka komuś z jednocyfrową liczbą postów na forum

Do przejścia na to piętro potrzebowaliśmy udzielenia odpowiedzi oznaczającej, że to klasyczna sytuacja rybki-akwarium, więc z dwóch zajęć, czyli grania i robienia recenzji, wybieram robienie recenzji. Niech tak będzie. Dlaczego jednak miałbym się do tego tak znienacka przyznać, w dodatku przy pytaniu o tytuł gry, a nie przy jakimś poważnym temacie o rzetelności? Owszem, była to 22, więc mogłem być pijany i pisać to leżąc pod stołem w barze. Był to jednak poniedziałek, więc nie ten dzień tygodnia. Powiem więcej – jeżeli bym tak robił i miał się do tego przyznać to tylko w celu odniesienia konkretnych korzyści, a do takich nie zaliczam publicznego wstydu i przekreślenia tych kilku lat pracy. Określenie „jednocyfrowa liczba postów” ma tutaj charakter informacyjny, mające pokazać, że nie jest to ktoś, z kim prowadzę od dawna dyskusje na forum, ani też znany w środowisku piszących recenzje bez grania w gry człowiek o niezwykłym talencie wyciągania niewygodnej prawdy niewinnym pytaniem.

Piętro trzecie: przyznanie się używając gry, którą kilka dni promowałem na Essen

Tutaj pytanie jest nieco podchwytliwe, bo w sumie faktycznie mając taką znajomość zasad (4 dni tłumaczenia ich na targach) mógłbym pokusić się o pogadanie na ten temat bez grania. Teoria ta wykłada się jednak na tym, że Ciuniek i Windziarz też o tej grze mówili – co więcej, nieskromnie powiem, mówili z sensem.

Piętro czwarte: przyznanie się z błędem ortograficznym

Tutaj nieco zawiniłem, bo błąd, w postaci literówki się pojawił. Ale właśnie – czym innym jest literówka, tutaj spowodowana beznadziejnym pisaniem na ekranie dotykowym, a czym innym pisanie i mówienie mnóstwo razy o ogrywaniu tytułów i zrobienie za 101 razem błędu klasy napisania „wogle”. Oczywiście – używam czasami słów wymyślonych na poczekaniu, tworów słownych (niektórzy mogliby powiedzieć „nowotworów językowych”), jednak przykro mi być posądzonym o taki akurat błąd 🙁

Dach z pomieszczeniem serwisowym windy

Nie wiem czy cztery piętra konstytuują wieżowiec, niemniej to określenie pasowało mi do tytułu. Post okazał się długaśny, ale to dlatego, że po przemyśleniu sprawy wzburzyłem się, że po takim czasie dostarczania przynajmniej przyzwoitych (mam nadzieję) recenzji nagle ktoś po zobaczeniu literówki od razu zakłada „A skubany, pewnie nawet żadnej gry w domu nie ma, tylko nas tak zwodzi”*. Musiałem się odnieść, mam nadzieję, że nikt niezainteresowany nie poczuł się w tym momencie okradziony z czasu wystarczającego na partyjkę Dobble.

Napisałem to dlatego, że Gradanie to przedsięwzięcie kilkuosobowe i wolę rozwlec sprawę za bardzo i mieć kogoś obrażonego na mnie osobiście, niż z powodu literówki dawać szargać opinię wszystkich zaangażowanych.

 

*Zdane udramatyzowane, mogło brzmieć łagodniej i dotyczyć jednego tylko tytułu

0 Udostępnień