• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kwiatosz
  • Home
  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

A na podwieczorek mielone żaby z malinami, czyli recenzja No, Thanks! (Prezencik)

24 maja 2015/1 Comment/w Blog/Autor Maciej "Kwiatosz" Kwiatek

Granie w gry ma to do siebie, że bywa czasochłonne. Wielu autorów próbuje z tym walczyć, znane mi są dwie główne drogi. Pierwsza, nazwę ją „błędną”, to robienie tak fatalnych gier, że po 5 minutach ma się dosyć. Druga, dla odmiany semantycznej nazwana „jedyną”, to robienie krótkich gier. Oczywiście można te style połączyć, ale będę się upierał, że pierwszy jest na tyle dominujący, że tak naprawdę dowolne proporcje tych sposobów obecnych w ostatecznym produkcie dają rezultat numer jeden.

Thorsten Gimmler poszedł po rozum do głowy, a po karty do sklepu, po czym stworzył przedstawiciela drugiego gatunku. Gra o płaceniu za bezczynność polega na tym, że nie chcemy zbierać ani kart, ani zapisanych na nich punktów. Ale po kolei.

 

Zobacz jak pięknie

Pudełko gry będącej karcianką wygląda jak pudełko na karciankę. Otrzymujemy w nim 33 karty (o wartościach od 3 do 35) oraz 55 plastikowych żetonów. Karty są czytelne, wytrzymałe, żetony są solidne i chropowate. Instrukcja jest instruująca. Koniec zawartości.

 

 

Zasadniczo należy wygrać

Prostota zasad uderza z gracją programu Samoobrony. Przed grą usuwamy 9 losowych kart. W naszej kolejce możemy albo wziąć odkrytą kartę z leżącymi na niej żetonami, albo możemy dołożyć żeton żeby jej nie brać. Po tym jest kolejka osoby po lewej. Jeżeli wzięliśmy kartę, to następną odsłaniamy też my. Na koniec karty to punkty, żetony to punkty ujemne, wygrywa ten kto ma najmniej punktów. Karty w ciągu co najmniej dwukartowym dają tyle punktów ile wynosi wartość najmniejszej z nich. Gdy stos się kończy – gra się kończy.

 

Praktyczne aspekty samoobrony nastawionej na kontratak

Jak widać autor zdecydowanie poszedł ścieżką numer dwa. Czy jednak uniknął zbaczania w kierunku kuszącej jedyneczki? Spokojnie, zastanówmy się, nie piszmy niczego pochopnie.

Zacznę od skalowalności – gra działa na 3 do 5 osób i faktycznie są to składy, w których gra się dobrze. Starsze edycje miały jakieś wariacje liczbowe, ale że jestem raczej ortodoksem w kwestii przestrzegania instrukcji, to ich nie testowałem. Czas gry w zależności od liczby osób zmienia się bardzo nieznacznie (a jak zmienia się za bardzo to trzeba kogoś upomnieć, żeby wylazł z mułu) – kart używamy tyle samo. Przenośność jest bardzo dobra, tłumaczenie zajmuje 30 sekund.

Nie spotkałem jeszcze osoby, której gra by się nie spodobała. Mnie podoba się również. Odpowiadają za to odpowiednio dobrane proporcje liczenia, strategizowania i polegania na szczęściu. Usunięcie losowych dziewięciu kart na początku sprawia, że tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać. Wzięcie 33 i 35 może nam dać ujemne 68 punktów jeżeli nie będzie 34, ale może nam dać tylko 33 jeżeli ta 34 będzie. Jeżeli mamy już wysoką kartę, to wzięcie sąsiedniej na pewno nam nie zaszkodzi. Ale innym może, dlatego staramy się z nich wycisnąć cenne żetoniki. Trzeba jednak uważać, bo zbyt wiele sprawia, że karta staje się cenna dla innych. Tutaj przydaje się szacowanie ryzyka pojawienia się później też karty przydatnej innemu graczowi, skłonności do ryzyka, czy wreszcie realnego naszego zapotrzebowania na te kilka dodatkowych żetonów.

Najgorsze bowiem co może się stać, to nagły brak żetonów. Nie mamy wtedy możliwości puszczenia karty dalej, więc uniknięcie wzięcia jednej wysokiej karty może się skończyć wzięciem kilku niewiele niższych. Z drugiej strony kto inny może je wówczas zgarniać, więc wcale niekoniecznie tak to się skończy – to zależy od współgraczy.

Doza losowości w postaci usuniętych kart zapewnia regrywalność – gdyby wszystko się dało policzyć gra byłaby absolutnie skopana. Z drugiej strony jest na tyle krótka (5-10 minut, zależy od zamulaczy), że nijak nie idzie się na tę losowość obrazić.

 

Summa summarum summędy?

Świat pełen jest gier, które uzyskują za mały rozgłos w stosunku do tego na jaki zasługują. No Thanks! jest grą świetną. Krótką, ciekawą, angażującą, działającą od 3 do 5 osób. Wersja angielska kosztuje z 50zł, niemiecka ze 30. Niemiecka ma klasyczną wadę, że jest brzydka okropnie, a przynajmniej pudełko. Wiele osób robi samoróbki – na przykład będąc na wycieczce robią zdjęcia znaków z numerami, co wydaje się pomysłem ciekawym i praktycznym.

Obojętne jednak jaką drogą wejdziecie w posiadanie tej gry – moim zdaniem nie będziecie żałować. Świetny chwilerek, przy którym trzeba trochę pomyśleć i policzyć, ale który nie zamęcza. Nie jest to imprezówka w praktycznie żadnym tego słowa znaczeniu, po prostu mała, sprytna i wciągająca gra. Polecam jak rozsądek – moim zdaniem przyda się każdemu.

 

https://kwiatosz.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/24/2015/05/IMG_20150524_150133.jpg 499 1200 Maciej "Kwiatosz" Kwiatek https://kwiatosz.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/24/2013/06/znadplanszy-kwiatosz.png Maciej "Kwiatosz" Kwiatek2015-05-24 16:15:152021-01-16 19:36:38A na podwieczorek mielone żaby z malinami, czyli recenzja No, Thanks! (Prezencik)
http://kwiatosz.znadplanszy.pl/kontakt/

Maciej „Kwiatosz” Kwiatek
Grami planszowymi interesuję się od 2005 roku, piszę o nich mniej więcej też od tego czasu. Poza recenzjami wkraczam powoli na niezbadany teren felietonów polemicznych. Czytasz ten opis na stronie będącej moim poligonem w tej materii.

Kwiatosz

NAJNOWSZE WPISY

  • Fakty nie mogą być przeszkodą dla dobrej historii, czyli czemu fajniej jest wymyślać15 maja 2022 - 22:47
  • Quattro energie, czyli recenzja Gizmos15 grudnia 2018 - 21:57
  • Tego nie zrozumiesz! – recenzja „Decrypto”27 czerwca 2018 - 22:44
  • Ganga nowego porządku – recenzja gry „Ganges”19 czerwca 2018 - 18:58
  • Preferencja kształtu, czyli recenzja Ubongo15 listopada 2017 - 21:41
  • Gdy proces losowy zmienia się w kierowany: recenzja gry Ewolucja22 października 2017 - 14:53
  • Stawiam na promień krzywizny banana – recenzja gry „Ryzyk fizyk”15 października 2017 - 12:02
  • Wpis dla początkujących – suplement #2. Nie daj się oszukać! Kupuj oryginalne – poradnik26 kwietnia 2017 - 13:39
  • Zapisujesz się na FB do grupy „Gry Planszowe” – edycja gifowa20 stycznia 2017 - 12:42
  • Romantyczny Epos Dioklecjana, czyli konkursu rozwiązanie16 listopada 2016 - 12:30

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • maj 2022 (1)
  • grudzień 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (2)
  • listopad 2017 (1)
  • październik 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (1)
  • styczeń 2017 (1)
  • listopad 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • maj 2016 (2)
  • kwiecień 2016 (1)
  • marzec 2016 (5)
  • luty 2016 (2)
  • grudzień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (2)
  • czerwiec 2015 (3)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (3)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (1)
  • listopad 2014 (2)
  • wrzesień 2014 (3)
  • sierpień 2014 (3)
  • lipiec 2014 (3)
  • czerwiec 2014 (1)
  • maj 2014 (4)
  • kwiecień 2014 (4)
  • marzec 2014 (8)
  • luty 2014 (1)
  • styczeń 2014 (8)
  • listopad 2013 (4)
  • październik 2013 (3)
  • wrzesień 2013 (2)
  • sierpień 2013 (6)
  • lipiec 2013 (10)
  • czerwiec 2013 (9)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Kwiatosz | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
Link to: Najgorsze miejsce przy stole Link to: Najgorsze miejsce przy stole Najgorsze miejsce przy stole Link to: Licencja na Świat Dysku właśnie spadła z krawędzi świata Link to: Licencja na Świat Dysku właśnie spadła z krawędzi świata Licencja na Świat Dysku właśnie spadła z krawędzi świata
Scroll to top Scroll to top Scroll to top