• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kwiatosz
  • Home
  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Smash Up, czyli nic dwa razy się nie zdarza

11 lutego 2016/5 komentarzy/w Blog/Autor Maciej "Kwiatosz" Kwiatek

Pomijając wszystkie inne zarzuty wobec Munchkina jego główną wadą jest powtarzalność. Kolejne dodatki trochę zmieniają, ale serce i kombinacje pozostają te same. Na drugim biegunie jest taki na przykład Dominion. Od pewnego czasu jest też biegun trzeci – czyli Smash Up. Usiadłem do testowania tej gry z kilkoma dodatkami, ich nazw nie potrafię wymienić. Ponieważ była to raczej ostatnia partia – postanowiłem podzielić się przemyśleniami.

Smash Up to gra, w której mamy X frakcji, a do partii każdy gracz używa dwóch po prostu tasując ze sobą ich karty. W pudełku, z którego losowałem moje ekipy, było ich ze 30, więc kombinacji było całkiem sporo.

W pudełku w każdej frakcji znajdziemy dwa podstawowe typy kart – jednostki oraz akcje. Dochodzą do tego jakieś cuda typu „special”, które są akcjami do wykonania w dowolnym momencie. Jednostki mają swoje właściwości, które bywają też akcjami. Na środku stołu leżą bazy, o które walczymy i które po zdobyciu dają punkty za pierwsze 3 najsilniejsze armie je okupujące. Gramy do 15 punktów, w swojej kolejce można zagrać do 1 jednostki i do 1 akcji. Koniec zasad.

Wrażenia

Będę tę grę porównywał z Munchkinem, w moim rozumieniu bazowo są bardzo podobne. W Munchkinie występuje problem między innymi taki, że po przeczytaniu kart robi się z tego zwykła gra „oko za oko oraz nawiązka na rzecz sąsiada”, w której przerzucamy się ciągle tymi samymi kartami. Smash Up postanowiło to naprawić poprzez tworzenie indywidualnych talii gracza składających się z dwóch dowolnych frakcji. Ja na przykład grałem dinozaurami zombie (zombiezaury!), kolega szpiegami ninja (czyli nigami), inny z kolei steampunkowymi duchami.

Siła gry leży właśnie w tych kombinacjach pozwalających przez długi czas wynajdować ciekawe połączenia. Ta unikalność połączeń jest jednocześnie jednak wadą. Każda karta ma tekst. Karty działają różnie, niektóre mają efekty działające na wszystko, niektóre na pewne zagrania, do tego dochodzą efekty baz. Każdą kartę zagrywa się tak naprawdę na innych zasadach niż poprzednią.

Lubię przygodę w grach. Ten element niepewności sprawiający, że gra zaskakuje, że trzeba się dostosowywać i grać taktycznie. Z drugiej strony niespecjalnie lubię gdy każdy gra w nieco inną grę. A tu szybko się tak robi – bo ten rzuci efekt, na tego to nie działa, tamten ma bonus, a piąty ma inny sposób zagrywania kart. Do czasu ogrania i poznania frakcji nie ma sposobu zaplanowania następnej kolejki – bo nie wiadomo w co tak naprawdę będziemy wtedy grali.

Kiedy dochodzi do nas kolejka musimy rozwiązać zawsze inną łamigłówkę – co by tu teraz i kogo i czym. To jest bardzo fajna część gry. Nieco mniej fajna jest taka, że taką łamigłówkę rozwiązują inni gracze – a my siedzimy i czytamy w kółko te kilka kart, które mamy na ręku. Później coś zagrywamy, ale nagle okazuje się, że nie możemy – bo zapomnieliśmy o jednej z 5 obowiązujących zasad zapisanej na jednej z 20 leżących na stole kart. Więc myślimy od nowa. I inni też.

Kolejne partie teoretycznie bardzo powoli przynoszą poprawę sytuacji – bo talii do poznania jest sporo. Pierwszą partię grałem w 5 osób i być może to było złym pomysłem – rozgrywka trwała prawie 2 godziny. A powinna 30 minut, bo przez tyle czasu Smash Up jest interesujący daną talią.

Kupię?

Prościutki setup i prościutkie zasady sprawiają, że od otworzenia pudełka do rozpoczęcia partii z nowymi graczami mija ze 30 sekund. Znajdowanie połączeń kart i wymyślanie jakby tu jeszcze komuś dowalić jest całkiem przyjemne. Niestety dla mnie całość tonie w morzu tekstu, a poza decyzjami „atakować już, czy jeszcze zbierać” oraz „wykorzystać ten bonus teraz czy później” innych nie ma. Co więcej – nawet jak zaplanujemy dobry, agresywny skok na bazę to i tak nie ma gwarancji, że ktoś nie zagra karty „haha, zabieram ci punkty”.

Odpowiadając na pytanie po, zaznaczam, jednej partii – nie kupuję. W moim odczuciu gra wpisuje się w stereotypowo amerykańską wersję geekostwa – dobra oprawa graficzna, solidne pudło, a głębia rozgrywki zastąpiona została kolejnymi zakupami dodatków. Dla AEG Smash Up jest żyłą złota, ale z punktu widzenia gracza – to ledwie tombak.

https://kwiatosz.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/24/2016/02/SU5_GeekBoxTop.jpg 395 600 Maciej "Kwiatosz" Kwiatek https://kwiatosz.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/24/2013/06/znadplanszy-kwiatosz.png Maciej "Kwiatosz" Kwiatek2016-02-11 14:30:552017-03-02 11:39:12Smash Up, czyli nic dwa razy się nie zdarza
http://kwiatosz.znadplanszy.pl/kontakt/

Maciej „Kwiatosz” Kwiatek
Grami planszowymi interesuję się od 2005 roku, piszę o nich mniej więcej też od tego czasu. Poza recenzjami wkraczam powoli na niezbadany teren felietonów polemicznych. Czytasz ten opis na stronie będącej moim poligonem w tej materii.

Kwiatosz

NAJNOWSZE WPISY

  • Fakty nie mogą być przeszkodą dla dobrej historii, czyli czemu fajniej jest wymyślać15 maja 2022 - 22:47
  • Quattro energie, czyli recenzja Gizmos15 grudnia 2018 - 21:57
  • Tego nie zrozumiesz! – recenzja „Decrypto”27 czerwca 2018 - 22:44
  • Ganga nowego porządku – recenzja gry „Ganges”19 czerwca 2018 - 18:58
  • Preferencja kształtu, czyli recenzja Ubongo15 listopada 2017 - 21:41
  • Gdy proces losowy zmienia się w kierowany: recenzja gry Ewolucja22 października 2017 - 14:53
  • Stawiam na promień krzywizny banana – recenzja gry „Ryzyk fizyk”15 października 2017 - 12:02
  • Wpis dla początkujących – suplement #2. Nie daj się oszukać! Kupuj oryginalne – poradnik26 kwietnia 2017 - 13:39
  • Zapisujesz się na FB do grupy „Gry Planszowe” – edycja gifowa20 stycznia 2017 - 12:42
  • Romantyczny Epos Dioklecjana, czyli konkursu rozwiązanie16 listopada 2016 - 12:30

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • maj 2022 (1)
  • grudzień 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (2)
  • listopad 2017 (1)
  • październik 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (1)
  • styczeń 2017 (1)
  • listopad 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • maj 2016 (2)
  • kwiecień 2016 (1)
  • marzec 2016 (5)
  • luty 2016 (2)
  • grudzień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (2)
  • czerwiec 2015 (3)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (3)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (1)
  • listopad 2014 (2)
  • wrzesień 2014 (3)
  • sierpień 2014 (3)
  • lipiec 2014 (3)
  • czerwiec 2014 (1)
  • maj 2014 (4)
  • kwiecień 2014 (4)
  • marzec 2014 (8)
  • luty 2014 (1)
  • styczeń 2014 (8)
  • listopad 2013 (4)
  • październik 2013 (3)
  • wrzesień 2013 (2)
  • sierpień 2013 (6)
  • lipiec 2013 (10)
  • czerwiec 2013 (9)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Kwiatosz | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
Link to: Śmierć rolnika, suche pole, to agrarne są niedole – czyli recenzja Santiago Link to: Śmierć rolnika, suche pole, to agrarne są niedole – czyli recenzja Santiago Śmierć rolnika, suche pole, to agrarne są niedole – czyli recenzja... Link to: Planszówki a relacje międzypłciowe – edycja gifowa Link to: Planszówki a relacje międzypłciowe – edycja gifowa Planszówki a relacje międzypłciowe – edycja gifowa
Scroll to top Scroll to top Scroll to top