Wpis dla początkujących

Czasami bywa tak, że człowiek jeszcze się na czymś nie zna, jest początkujący w jakimś hobby. Na wkraczającego w ten nowy, dziki świat czyha pełno niebezpieczeństw związanych z ich brakiem wiedzy. Na forum g-p jest świetny poradnik dla początkujących dotyczący wyboru gry, nie ma jednak zawartych odpowiedzi na pytania tak często trapiące nowych adeptów tego najlepszego z hobby. W poniższym wpisie postaram się odpowiedzieć na część wątpliwości żądnych wiedzy młodych wilców.

1. Czemu ta gra jest taka droga? Przecież ta inna waży 600g więcej, a i obrazek jakiś ładniejszy.

Podstawowym problemem z porównywaniem cen różnych tytułów jest wielkość ich nakładów. Minimalne w jakikolwiek sensowne nakłady planszówki na rynek polski to 1000 sztuk. Dzięki międzynarodowym kooperacjom i wspólnemu drukowaniu da się to zbić do 500 sztuk. Mowa o planszówkach bardziej zaawansowanych (w rozumieniu zasad albo zawartości elementów), Granna podobno miała pierwszy nakład Formuły 1 30k sztuk i poszedł w kwartał. Niemieckie nakłady to nie jest coś, do czego może się porównywać polskie wydawnictwo, tak samo nakłady tytułów przeznaczonych na rynki anglojęzyczne.

Druga sprawa jest taka, że oprócz kosztów samych komponentów nakład powoduje różne rozłożenie kosztów stałych – tłumaczenie, przygotowanie plików po polsku, licencja albo wynagrodzenie dla autora (to już różnie bywa z zapisami w umowie). Generalnie części kosztów obciąć się po prostu nie da.

Oprócz ilości ważny jest rodzaj i jakość komponentów. Jeżeli robimy grę z kostkami to jest to inna rozmowa niż gra z ciężaróweczkami albo mająca drewniane banany. Kości rzeźbione, zwłaszcza o nietypowym wymiarze, wszystkie takie innowacje podnoszą koszt.

2. Przecież grałem w Ticket to Ride niemieckie i tam nie ma żadnych napisów, nie rozumiem po co jest polskie wydanie.

Powód jest jeden i to prosty – polskie wydanie sprzedaje się w Polsce lepiej od niemieckiego. Powody mogą być różne, chociażby polski tytuł. Głównym jednak powodem jest to, że wydawca zarabia na takim wydaniu, dlatego je robi. Po pierwsze zgarnia wtedy większą część pieniędzy płaconych za daną grę w danym kraju (bo wersję zagraniczną sklepy kupują gdzie chcą, a polskie wydanie muszą od wydawcy), po drugie jest to podstawa do szerszej dystrybucji. Chociażby Empiki, niekiedy markety. Generalnie – jeśli ktoś ma wątpliwości czemu coś się dzieje to najlepiej sprawdza się stara maksyma – dla pieniędzy.

3. Czy Starcraft jest podobny do Pędzących żółwi?
Człowiek lęka się nieznanego. Świat poznany oznacza bardziej uporządkowany, a porządkowanie pozwala oswoić lęk. Osoba nowo wchodząca w hobby może mieć dwa podejścia – albo rzuca się na hurra na wszystko czego nie zna (bo planszówki raczej nie zabijają), albo po poznaniu jednej stara się rozszerzać swoją znajomość tematu, zamiast skokowo poznać inny jego fragment. Ta druga tendencja jest dość racjonalna, ponieważ jeżeli człowiek ma nagle wydać 150zł, a już jedną podobającą mu się grę zna, wtedy poszukiwanie w jakiś sposób podobnej zmniejsza ryzyko, że gra się nie spodoba.

Jest takie powiedzenie, że jeżeli twoim jedynym narzędziem jest młotek, to cały świat zaczyna wyglądać jak gwóźdź. Analogicznie jeżeli człowiek zacznie od jakiegoś worker placementa, to planszówki będą dla niego grami właśnie z takiego rodzaju. Drogi graczu, wchodząc w pierwszą grę otrzymujesz całkiem nowy świat. Ryzykujesz, że Ci się nie spodoba – ale przeważnie jednak Ci się podoba. Wobec tego warto zaryzykować kupno czegoś zupełnie innego – bo jest duża szansa, że to nowe coś też Ci się spodoba. I zamiast grać w pięć Stone Age’ów z drobnymi twistami będziesz grał w 5 zupełnie różnych gier – a na poszerzaniu horyzontów w hobby można w zasadzie tylko zyskać, zachęcam 🙂

4. W moim egzemplarzu brakuje jednej/17 figurek. Kto idzie ze mną spalić siedzibę wydawcy?
Spakowanie bez pomyłki miliona figurek do pięciu tysięcy pudełek jest niemożliwe. Wiedzą to gracze (bo albo im się zdarzył brak, albo widzieli taki temat na forum g-p), ale zdecydowanie lepiej wiedzą to sklepy i wydawcy. Więc jeżeli zdarzy się brak – przede wszystkim nie ma powodu panikować. Niektóre sklepy rozbebeszają niektóre gry, żeby mieć na szybkie uzupełnianie braków (najczęściej gdy gra schodzi naprawdę hurtowo), a jeśli nie, to rynek gier planszowych ma jednych z najbardziej dbających o klientów wydawców na świecie. Z doświadczeń swoich i zastępczych wiemy już, że napisanie do wydawcy w sprawie błędu fabrycznego skutkuje uzupełnieniem figurki listownie w ciągu maksymalnie dwóch tygodni (zwłaszcza Francuzi lubią kilka dni przed wysyłką poczekać), do nawet reakcji w dwa dni (FFG czy wydawnictwa polskie).

Warto do kwestii braku podejść spokojnie, pisząc po prostu maila (bez pogróżek!) – dym na forum/facebooku warto zacząć robić po 3 tygodniach bez żadnej reakcji (aczkolwiek warto też mieć świadomość, że drugi mail wysłany po tygodniu bez reakcji potrafi sprawę przeoczenia załatwić).

 

Tyle typowych problemów wyłapałem podczas przeglądania forum, jeśli coś jeszcze się objawi – będą suplementy 🙂

  • Łukasz Wysocki

    „(…) po do jest polskie wydanie.” 😉

    • kwiatosz

      Jak człowiek w nerwach publikuje to tak się robi. Poprawione, dzięki 🙂

    • czepiasz się jak polski gracz ceny! 😛

      • Łukasz Wysocki

        A Ty hejtujesz jak Trekker na Star Warsy! 😛

        • Nudzisz jak Moda na Sukces! I coś co ostatnio wymyśliłem – mega obelga planszowa: Twoja matka wymyśla tematykę do gier Felda!! 😉 (bez obrazy dla Twojej rodzicielki która jest mega sympatyczną osobą :D)

          • Łukasz Wysocki

            To było tak zabawne, jak spin-offy American Pie.

          • Tę waszą dyskusje oraz obrzucanie się błotem czyta się dobrze, ale niestety jest tak samo wciągająca jak arkusz kalkulacyjny exela.

  • Jan Zalewski

    Bardzo fajnie napisane. Przy kosztach dodałbym malutką uwagę, że gry, które są niedostępne w masowej dystrybucji w Polsce bywają bardzo drogie, bo koszty transportu i zamówień pojedyńczych sztuk są b. wysokie dla lokalnych sprzedawców.