Opowieść z morałem

Swego czasu Palmer zasiał w umyśle mym ziarno „a może wypraseczkę?”. Do tej pory nie miałem za bardzo takiej potrzeby, bo albo nosiłem na spotkania gry bez dodatków, a więc mieszczące się w pudełku ze standardową wypraską, albo grałem w domu, gdzie przyniesienie z odległej o trzy metry szafki pudła z dodatkiem nie było problemem.

Ostatnimi czasy stowarzyszenie fantastyki Cytadela Syriusza, w którym się aktywnie planszowo udzielam, przeniosło się skutecznie do nowej siedziby – więc oprócz standardowych piątków z planszówkami mamy wszelakiej maści imprezy: 24h z planszówkami, w najbliższy weekend Lubelskie Dni Fantastyki, na które serdecznie zapraszam (już dwudziesta siódma edycja tej corocznej imprezy). Pojawił się więc problem – wziąć King of Tokyo z dodatkiem, czy zamiast tego 2 inne pełne gry? Wziąć dodatek do Spartacusa, czy dodatkową grę?

Na forum G-P użytkownik ps. Zomboni pochwalił się, że robi wypraski z płyty kartnonowo-piankowej. Sama tektura mnie przeraża, nie widzę sposobu, żeby coś o nikczemnie cienkim boku w moich rękach trwale się tym bokiem zespoliło z podstawą. A pianka o grubości 5mm? Na to czekałem 🙂 Mam na podorędziu sklep z materiałami dla plastyków, czym prędzej więc podjąłem decyzję o pobieżeniu. Na początek coś łatwego, King of Tokyo.

W tak zwanym międzyczasie rozchorowała mi się żona – a że pracujemy na zmiany, to siedziałem w pracy dwie zmiany, czyli zdecydowanie krócej niż kobieta prowadząca wyżej wspomniany sklep. Po 3 dniach planowania, oglądania filmików etc udało mi się do sklepu dotrzeć. Seria obaw: czy będą mieli? Czy czarny? Czy 3 albo 5mm? została sprawnie rozwiana przez kobietę za ladą. Obkupiłem się w co trzeba, wróciłem do domu. To było wczoraj.

Dzisiaj rano siadam do klejenia, mierzenia, wycinania. Zmierzyłem pudełko, wyciąłem kwadrat z pianki „ciut na oko mniejszy” – praktyka pokazuje jednak, że dowolnie dokładny pomiar jest za mało dokładny w starciu z rzeczywistością krzywych rąk tnącego materiał. Rozłożyłem w pokrywce karty i kości celem rozplanowania przestrzeni. Wkładam podstawę wypraski i co się okazuje? Na oko byłem zbyt ostrożny w szafowaniu materiałem – brakuje 4-5mm żeby wypełniało pudełko. Szybkie przymiarki – uff, przyklejenie ciut wyższych ścianek rozwiązuje problem.

Szkielet poklejony, robię przymiarki do ścianek już na nowej wyprasce – kilka prób i wszystko powinno pasować.. Tnę, kleję, zabezpieczam szpilkami. Nie wszystko jest równe, ale ręce zawsze miałem dość krzywe. Do tego przed pracą nie bardzo mogłem machnąć pięćdziesiątki za zdrowie pracodawcy, więc ręce się trzęsą – no ale się trzyma. Nawet jakoś wygląda. Wykorzystując patent z Lords of Waterdeep wkleiłem pod talię kart mały pasek pianki – dzięki temu jeden brzeg jest uniesiony i łatwiej się je wyjmuje. Wypraska sobie schnie, wszystko cycuś.

Wtem! Za 3 minuty muszę wyjść do pracy. I zapomniałem wstawić Gradanie! Szitszitszit, trudno, będzie niewielkie opóźnienie. Sprawdzam czy wypraska się nie giba – nie, już podeschła. Biorę pudełko, wkładam wypraskę – pięknie się układa 🙂 Zapełniam elementami, dorzucam planszę, instrukcję. Biorę pokrywkę i próbuję zamknąć pudełko. Nie da się. Obrazek jakiś inny. Pokrywka jakaś mniejsza.

Zrobiłem idealną na wymiar wypraskę. Do pokrywki. W spodnią część pudła się nie mieści.

Morał szczegółowy z tego taki – robiąc wypraskę na wymiar warto wynieść pokrywkę do innego pokoju. Morał ogólny: najpierw yerba, później praca.

 

 

EDIT: zrobiłem drugą, tym razem już pasującą wypraskę. Nauka w las nie poszła, tym razem cięcia wyszły mi sporo równiej, tylko jedna ścianka jest za krótka i upaćkana przez to klejem 🙂

0 Udostępnień