Stet pro ratione volunta

Niekiedy bywa tak, że chcemy kupić jakąś grę. No bywa, trzeba to uczciwie przyznać. Nie udało się wyrwać do recenzji, nie udało się zagrać u kolegi, konkursy coś nie idą – zdarza się. Czasami odbywa się to bez bólu, najczęściej napotykamy jednak co najmniej kilka ścian/przeszkód/głodnych członków rodziny. Wszystko to jednak blednie w porównaniu z naszym najgorszym wrogiem – sumieniem. Mając pewne doświadczenie w materii walki z tym rakiem toczącym dobre i zdrowe hobby postaram się Wam pomóc dzieląc się sposobami, które pomogły mi wygrać niektóre z bitew (do końca wojny jeszcze daleko, nie biorę odpowiedzialności za długoterminowe skutki walk). W chwili zwątpienia wystarczy użyć jednej bądź kilku z poniższych fraz. Przynajmniej niektóre z nich są więcej niż jednorazowe. Używać na własną odpowiedzialność.

1. Otrzymałem zwrot podatku – to jak wyrwać nieuszkodzoną rękę z paszczy krokodyla, trzeba to opić. Ale że zdrowiej pograć niż nie mieć wątroby – kupię grę. [Uwaga, działa tylko od lutego do czerwca]

2. Ostatnio dużo o tej grze się mówi. Nie będę miał o czym rozmawiać, stracę znajomych na forum, a wykluczenie społeczne to prosta droga do depresji i samobójstwa – nie mogę zostawić mojej rodziny samej.

3. Ładne grafiki. To już na pewno będzie ta gra, która spodoba się żonie, poprzednie 37 to była desperacja, a teraz to pewnik. I okładka do tapety jakoś tak pasuje.

4. Półka nie jest równo obciążona – inspekcja BHP zabroniłaby mieszkać w mieszkaniu z takim zagrożeniem dla berbecia. Trzeba ratować dziecko, wyważenie półki to sprawa najwyższej wagi.

5. Przyszła wiosna, nareszcie można pograć coś na kocyku. A jak wokół taka przyroda świeża, to wyjście ze starocią sromotą zalatuje. Taka dobra gra o mrowisku, wprowadzi piknikowy nastrój.

6. Dzień dziecka za pasem. Nie mam dziecka, ale superniania mówiła, że gry są bardzo dobre dla dzieci, więc jak już będę miał to od razu mądre. Będę z nimi grał jak podrośnie, a wcześniej z opiekunką. Opiekunki też są dobre dla dzieci, a widziałem taki niemiecki film o opiekunce i bardzo mi się podobał. Same plusy.

7. Brakuje mi takiej mechaniki w kolekcji. Nie codziennie udaje się kupić medieval semicoopertive simultanous worker placement with hidden roles. O mrówkach.

8. Brakuje gry na taką liczbę graczy – 3, 6, 17. Tego potrzebowałem!

9. Żona kolegi ostatnio powiedziała, że lubi konie. Automobile to w zasadzie gra o koniach, nie mówiła że nie mechaniczne. Jako społecznik muszę dbać o jej samopoczucie.

10. To przecież out of print! Okazja! I cóż że z dodruku – skoro dostała status OOP to go ma. Bo kto daje i odbiera…

11. Zobacz, droga żono, jak ten pan ze sklepu patrzy. A oboje lubimy Shreka, więc postanowione.

12. Ten autor zrobił tę grę specjalnie dla nas klientów. Jeżeli jej nie kupimy to nie zapłacimy mu za jego pracę. A kto pracy nie szanuje, ten kończy w więzieniu i bardzo zawodzi swoich rodziców.

13. Tak, ta gra to takie w zasadzie lepsze Carcassonne. Stawia się zamek, ładne budyneczki. O, taki pan chodzi po planszy i mówi którzy ludzie w budynkach mogą odpocząć, a król jest łaskawy i wspiera tych, co mu dom budują. Takie Carcassonne, mówię ci, też będziemy z dziećmi grać.

14. Jak jeszcze-nie-żonie pierścionek kupowałem, albo kwiaty, to się cieszyła zawsze – po prostu miło jest dostawać prezenty, a kimże bym był gdybym własnej żonie nie chciał radości sprawić.

  • grzemek

    Świetny wpis! gdy czytałem punkt 6 to sie tak zaśmiałem ,że pół biura się na mnie dziwnie patrzyło;)

  • Tak, w nagłówkach tesktów Kwiatosza powinno być wyraźnie ostrzeżenie: NIE CZYTAĆ W…miejscach publicznych. :).

  • ozyblog

    Mistrz!

  • Stanisław Juźwicki

    Mnie rozbił medieval semicoopertive simultanous worker placement with hidden roles.g O mrówkach.

  • Crinos PL

    Na siłę pisane.

  • Pingback: Kwiatosz | Nie daj się! ZnadPlanszy.pl()

  • Magda Glińska

    „widziałem taki niemiecki film o opiekunce i bardzo mi się podobał” – ROTFL