Wpis dla początkujących

Czasami bywa tak, że człowiek jeszcze się na czymś nie zna, jest początkujący w jakimś hobby. Na wkraczającego w ten nowy, dziki świat czyha pełno niebezpieczeństw związanych z ich brakiem wiedzy. Na forum g-p jest świetny poradnik dla początkujących dotyczący wyboru gry, nie ma jednak zawartych odpowiedzi na pytania tak często trapiące nowych adeptów tego najlepszego z hobby. W poniższym wpisie postaram się odpowiedzieć na część wątpliwości żądnych wiedzy młodych wilców.
Czytaj dalej

24 godziny emocji w starym stylu

Świeżo miniony weekend upłynął mi pod znakiem imprezy organizowanej przez LSF „Cytadela Syriusza” w Lublinie pod szyldem „24 godziny z grami bez prądu”. Posiadałem silną potrzebę odchamienia się, postawiłem więc tym razem na gry reprezentujące staroszkolny sposób projektowania, będące raczej/skrajnie ameritrashem. Ponieważ jestem z tej imprezy bardzo zadowolony postanowiłem podzielić się w co grałem i czemu uważam, że było to fajne 🙂
Czytaj dalej

X-COM – czyli FFG kooperuje

Fantasy Flight Games zapowiedziało wydanie X-COMa w wersji planszówkowej. Czytając newsa wyłapałem przede wszystkim radujące: licencję i to, że gra już jest na ukończeniu/ukończona, natomiast na minus od razu wskoczył fakt, że to kooperacja. Acha, no i konieczność pobrania aplikacji na telefon albo korzystanie podczas gry z programu komputerowego.
Czytaj dalej

Opieraj się bezwzględnie!

Moja oczywista skłonność do galopowania na koniu fantazji w rejony niezbadane ludzką stopą, a przynajmniej nie bez narkotyków, mam wrażenie wyzierała solidnie z niektórych moich tekstów. Tworząc jednak wpisy psychoedukacyjne stawałem raczej po stronie praktyczności opisywanych zjawisk, nauka ma bowiem to do siebie, że jednak czasami produkuje użyteczne wyniki 😉
Czytaj dalej

Czego uczą nas gry planszowe – smutny rabunek tekstów

Cykl „Czego uczą nas gry planszowe” pojawiał się (i cały czas mam nadzieję, że jeszcze się tam pojawi!) w Świecie gier planszowych. Zacząłem go pisać przed czkawką i zatrzymaniem cyklu wydawniczego, jeden skończony felieton i jeden zaczęty przeleżały trochę czasu na skrzynce. Ponieważ cykl spotykał się z pozytywnym odzewem postanowiłem utrzymać go przy życiu tutaj, na ZnadPlanszy – z nadzieją, że taki ożywiony jednak do ŚGP wróci.
Czytaj dalej

Unita, czyli „Tam i z łomotem”

Ostatnio mam coraz większe przekonanie, że, pomimo całej rewolucji nowoczesnych mechanik, obecność w grze kości dodaje jej planszowego uroku. Oczywiście nie w klasycznej mechanice rzut-płacz-ruch (chociaż takie That’s Life też cieszy), ale zastosowane z jakimś twistem. Czy to poprzez zrobienie z gry dice placement, czy też poprzez użycie kostek jako reprezentacji jednostek. Do niedawna świetnym przykładem takiego użycia była gra Quantum, gdzie kości ustawione różną liczbą oczek ku górze przedstawiały różne rodzaje statków. Teraz podobnym rozwiązaniem posługuje się Unita, sprawdziłem więc, czy ma szansę stać się nowym „świetnym przykładem”.
Czytaj dalej

Światowy konflikt, czyli „aferki się zdarzają”

Wydanie po polsku uznanej gry, jaką jest Coup, wzbudziło naturalny entuzjazm wszystkich zainteresowanych. W związku z polityką autora dotyczącą wydań lokalnych ma ona zmieniony temat. Renesans, budowanie zamku albo cywilizacji, 4X w kosmosie – Fox Games postanowiło odejść od od utartych do klasy ciasta na biszkopt rozwiązań i gra jest o współczesnej polityce. Forum zapłonęło.
Czytaj dalej

Wypatrzona przegrana

Czasami bywa tak, że człowiek ma ochotę wziąć udział w turnieju. Motywacja może być taka, że dają za to nagrody (najczęstsza motywacja w realu), akurat ładna pani dziennikarka fotografująca imprezę pyta czy my też będziemy brać udział (to ze słyszenia, ja nigdy, absolutnie nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją – mówię szczerze). Sporadycznie bywa tak, że bierzemy udział żeby podpatrzeć mistrzów – odniosłem wrażenie, że ta motywacja jest zdecydowanie częstsza w Internecie. Czytaj dalej

Litery? A co to?

Portal na swoim profilu wrzucił ostatnio pytanie „Jakiego recenzenta/serwis cenicie?”. Odpowiedzi zebrało się 120. Pewnie sami to policzą, więc ich nie będę wyręczał, ale jedna tendencja bije w twarz z zacięciem Lennoxa „z Andrzejem nie rozmawiam” Lewisa – królują wideorecenzje. Pojawiły się pojedyncze nazwiska, pojedyncze serwisy ze słowem pisanym. Nazwiska zresztą znane dlatego, że firmują cały blog, a nie piszą recenzje w jakimś serwisie.
Czytaj dalej

Karton mnie krzywdzi

Kiedyś natknąłem się na opis ludzi uzależnionych od Tetrisa (czy uzależnieniem rozumianym klinicznie czy potocznie – tego nie wiem), którzy podczas przemieszczania się jako pasażer (pociągiem bądź samolotem, kiedy człowiek ma czas patrzeć za okno) widzieli spadające klocki wypełniające dziury między budynkami, wzniesieniami etc. Nie było to jakieś bardzo utrudniające życie, ale pokazywało, że mózg lubi sobie strzelić jakiś odjazd i się go trzymać. Gry planszowe z jednej strony mniej atakują zmysły niż gry wideo (a przynajmniej zmysły ludzi z padaczką), ale też potrafią jeden czy dwa obwody przepalić.
Czytaj dalej